czwartek, 23 lutego 2017

Wyspa dzięń trzeci (17.02.2017)

Na wyspie każdy dzień spędzamy dokładnie tak samo. Nie będę się więc rozpisywała i powtarzała. Przejdę od razu do zdjęć.

Restauracja w naszym ośrodku


Rodzice na śniadaniu 


Miejsce, gdzie jedliśmy śniadanie


Domki naszego ośrodka 

wtorek, 21 lutego 2017

Wyspa dzień drugi (16.02.2017)

Następny dzień do południa spędziliśmy dokładnie tak samo jak poprzedni. Wieczorem natomiast przeszliśmy się do końca plaży. Tam było już dużo mniej turystów. Spacer zakończyliśmy kolacją nad morzem. Zapłaciliśmy znowu 820 bth. Wszystko było bardzo smaczne.


Czarny żuraw w morzu


Nasze morze 


Rodzice na spacerze po plaży 


Restauracja na drugim końcu plaży (nie w niej jedliśmy)


Smażone ananasy


Znowu shake bananowy 


Smażony ryż


Krewetki

niedziela, 19 lutego 2017

Wyspa dzień pierwszy (15.02.2017)



Śniadanie mamy opłacone w resorcie i odbywa się ono od siódmej do dziesiątej. Wstaliśmy więc o dziewiątej i poszliśmy zjeść. Oferta była bardzo podobna jak w naszym hotelu w Bangkoku – jajka gotowane, sadzone, jajecznica, omlet, płatki owsiane, kukurydziane, bekon, tosty, tosty obtaczane w jajku, smażony ryż, parówki ,kawa, herbata, kakao, mleko, sok jabłkowy, pomarańczowy i woda.             
Gdy skończyliśmy jeść, poszliśmy do pokoju, aby posmarować się kremami z filtrem. Gdy byliśmy już osłonięci przed słońcem, poszliśmy na plaże. Od naszego hotelu droga nad morze zajmuje około trzech minut, dlatego chwile później leżeliśmy na piasku. Tego dnia morze było bardzo wzburzone i były duże fale. Mimo to dużo ludzi się kąpało. My też poszliśmy, lecz nie wchodziliśmy głęboko.      
Na plaży spędziliśmy około czterech godzin. Gdy zgłodnieliśmy, kupiliśmy sobie owoce od pani, która sprzedawała je kolo nas na plaży. Później poszliśmy do pokoju.  Gdy już ubraliśmy się, wybraliśmy się  na spacer po mieście. Znajdują się tam głownie sklepy, ośrodki dla turystów, restauracje, bary i knajpy. Jednak pod czas naszego spaceru widzieliśmy też posterunek policji i szkołę. Doszliśmy do portu, do którego przypłynęliśmy dzień wcześniej i tam zawróciliśmy. Wracając poszliśmy na jedzenie do restauracji nad morzem. Wszyscy bardzo się najedliśmy i wszystko nam smakowało. Zapłaciliśmy 820 bth (około 85-90 z ł). Po udanej kolacji wróciliśmy do hotelu. 

Nasza wyspa 


Syrenka


Syrenka przy zachodzie słońca


Smażone banany 


Shake bananowy


Krewetki


Smażony ryż


Zielony samochód, którym przyjechaliśmy z portu do ośrodka,
znak drogowy w mieście


Posterunek policji 


Nasz ośrodek 

Kapliczki buddyjskie, które zobaczyliśmy podczas spaceru plażą

sobota, 18 lutego 2017

Walentynki - podróż na wyspę (14.02.2017)

Walentynki prawie całe spędziliśmy na podróżach. Po porannym śniadaniem spakowaliśmy się i pojechaliśmy tuk-tukiem na stacje Asok, z której dostaliśmy się na doworzec Ekamei. Stamtąd mieliśmy autobus do Ban Phe. Jechaliśmy cztery i pół godziny. Tam dojechaliśmy do portu, skąd
mieliśmy łódkę na Koh Samet – piękną wyspę. Płynęliśmy czterdzieści pięć minut. Oczywiście nie obyło się bez ochlapania. Gdy tylko łódka przyśpieszała, do środka wpadała woda, mocząc wszystkich. Gdy byliśmy już w porcie, aby wyjść musieliśmy zapłacić po 20 bth za korzystanie z niego. Do hotelu pojechaliśmy samochodem terenowym odkrytym, którym zabierali turystów do ośrodków wypoczynkowych. Aby wjechać na wyspę, trzeba zapłacić tzw. klimatyczne w wysokości 200 bth za osobę. Gdy już wszyscy to zrobili, zawieźli nas do hotelu. My zatrzymaliśmy się na te kilka dni w resorcie Tubtim. Może i domki nie SA wspaniałe, ale zdecydowanie wystarczające i dość tanie. Mamy tez blisko do plaży, co jest bardzo ważne.                                                                           Gdy już zakwaterowaliśmy się w domku i przebraliśmy się, poszliśmy na wieczorny spacer po wyspie. Wracając wstąpiliśmy na walentynkową kolację z deserem.


 zdjęcie zrobione podczas rejsu łódką

 ,,syrenka" wita nas na wyspie


Ja i Tata w porcie a za nami ,,syrenka"


Na kolacji ja i Tata



Rodzice zadowoleni 


Nasze napoje - blue angel (niebieskie) i sok ananasowy 


Szcześliwa rodzinka ze swoimi napojami na kolacji walentynkowej 


Tata ze swoją potrawa - krewetki z ryżęm


Moja kolacja - kurczak w sosie z orzechami (bardzo dobry - polecam)


Potrawa mamy - ryż z warzywami 


A na deser naleśnki!

piątek, 17 lutego 2017

Bangkok dzień drugi (13.02.2017)

Ten dzień spędziliśmy na zupełnym lenistwie. Mieliśmy jechać na całodniową wycieczkę, ale wieczorem poprzedniego  dnia  zadecydowaliśmy, że jesteśmy zbyt zmęczeni i chcemy odpocząć. Przecież też po to tu przyjechaliśmy. Dlatego znowu wstaliśmy o dziewiątej i spokojnie poszliśmy na śniadanie. Tutaj bez nowości. Było dokładnie to samo co wczoraj.                                                      Po śniadaniu poszliśmy przebrać się w kostiumy i wybraliśmy się na basen, który mieliśmy na ósmym (ostatnim) piętrze. Tam leżeliśmy na leżakach i wygrzewaliśmy na słońcu do południa. Co jakiś czas wchodziliśmy na chwile do wody, aby się schłodzić. 
Gdy już zmęczyliśmy się słońcem, wróciliśmy do pokoju i przebraliśmy się w normalne ubrania, pojechaliśmy kolejką do MBK center – naszego ulubionego centrum handlowego w Bangkoku. Trafiliśmy akurat na festyn. Na najniższym piętrze i dookoła budynku były bazarki. Było tam mnóstwo rożnego jedzenia. Były również występy muzyczne. Najpierw posłuchaliśmy zespołu, który grał covery znanych zespołów i wykonawców na tradycyjnych tajskich instrumentach, gitarze basowej oraz cajonie – instrumencie perkusyjnym . Po godzinie chodzenia po sklepach wróciliśmy w tamto miejsce i wtedy tańczyły tam cztery Tajki. Wszystko było po prostu wspaniałe! Jedzenie, tańce, muzyka. To było niesamowite popołudnie. Obiad kupiliśmy sobie w stoiskach na festynie. Wszystko było bardzo smaczne i zapłaciliśmy dużo mniej niż wczoraj. Do hotelu wróciliśmy wieczorem. Poszliśmy jeszcze na nocny spacer po okolicy i tak zakończyliśmy ten dzień.                                                          

 Pan na festynie robi ręcznie lizaki 


Plakat festynu ,,Thai sweet fiesta' (słodka tajska fiesta)


Stoiska w sklepie


Panie robią słodkie przekąski


Zespół z tradycyjnymi instrumentami


Taj robiący placki


Stoiska na zewnątrz


Pan robiący placki


Pani robi ręcznie gliniane naczynia na olejek zapachowy 


Jej prace gotowe do sprzedania 


Tajki tańczące tradycyjny taniec 


Nasze jedzenie - smażony ryż i sa tay 


a do picia jak zwykle kokos 


MBK w środku 

   
  MBK center z zewnątrz (zdjęcie z internetu, nie autorskie)