Ten dzień spędziliśmy na zupełnym lenistwie. Mieliśmy jechać
na całodniową wycieczkę, ale wieczorem poprzedniego dnia zadecydowaliśmy, że jesteśmy zbyt zmęczeni i
chcemy odpocząć. Przecież też po to tu przyjechaliśmy. Dlatego znowu wstaliśmy
o dziewiątej i spokojnie poszliśmy na śniadanie. Tutaj bez nowości. Było
dokładnie to samo co wczoraj. Po śniadaniu poszliśmy przebrać się w kostiumy i wybraliśmy się na
basen, który mieliśmy na ósmym (ostatnim) piętrze. Tam leżeliśmy na leżakach i
wygrzewaliśmy na słońcu do południa. Co jakiś czas wchodziliśmy na chwile do
wody, aby się schłodzić.
Gdy już zmęczyliśmy się słońcem, wróciliśmy do pokoju i
przebraliśmy się w normalne ubrania, pojechaliśmy kolejką do MBK center – naszego
ulubionego centrum handlowego w Bangkoku. Trafiliśmy akurat na festyn. Na
najniższym piętrze i dookoła budynku były bazarki. Było tam mnóstwo rożnego
jedzenia. Były również występy muzyczne. Najpierw posłuchaliśmy zespołu, który
grał covery znanych zespołów i wykonawców na tradycyjnych tajskich
instrumentach, gitarze basowej oraz cajonie – instrumencie perkusyjnym . Po
godzinie chodzenia po sklepach wróciliśmy w tamto miejsce i wtedy tańczyły tam
cztery Tajki. Wszystko było po prostu wspaniałe! Jedzenie, tańce, muzyka. To
było niesamowite popołudnie. Obiad kupiliśmy sobie w stoiskach na festynie.
Wszystko było bardzo smaczne i zapłaciliśmy dużo mniej niż wczoraj. Do hotelu
wróciliśmy wieczorem. Poszliśmy jeszcze na nocny spacer po okolicy i tak
zakończyliśmy ten dzień.
Pan na festynie robi ręcznie lizaki
Plakat festynu ,,Thai sweet fiesta' (słodka tajska fiesta)
Stoiska w sklepie
Panie robią słodkie przekąski
Zespół z tradycyjnymi instrumentami
Taj robiący placki
Stoiska na zewnątrz
Pan robiący placki
Pani robi ręcznie gliniane naczynia na olejek zapachowy
Jej prace gotowe do sprzedania
Tajki tańczące tradycyjny taniec
Nasze jedzenie - smażony ryż i sa tay
a do picia jak zwykle kokos
MBK w środku
MBK center z zewnątrz (zdjęcie z internetu, nie autorskie)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz