Obudziliśmy się o dziewiątej, ubraliśmy i poszliśmy na
śniadanie. Wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni z oferty hotelu. Każdy mógł znaleźć
do jedzenia, to co chciał. Do wyboru była jajecznica, jajko smażone, sadzone i
omlet. Był również szwedzki stół, na którym były płatki, mleko, jogurt, tosty,
dżem, nutella, parówki, bekon, ryż smażony, makaron i pieczone ziemniaki.
Śniadanie trwa od szóstej do dziesiątej trzydzieści rano. Do picia była kawa,
herbata, sok i woda. Z owoców do wyboru był ananas i arbuz. Bardzo nam wszystko
smakowało. Po śniadaniu wróciliśmy do pokoju aby wziąć rzeczy, poszliśmy na stację
Asok i pojechaliśmy do kościoła pod wezwaniem Świętego Zbawiciela. Udało nam
się trafić na mszę o jedenastej. Mieliśmy szczęście, bo była ona po angielsku.
Była zupełnie inna niż te w Polsce. Piosenki, które śpiewał chór były weselsze,
ksiądz był bardziej przyjazny i uśmiechnięty. Na znak pokoju zamiast podania
sobie ręki, Tajowie przekazywali sobie gest uprzejmości- wai. Byliśmy
pozytywnie zaskoczeni i bardzo nam się podobało. Po mszy ksiądz czekał przed
kościołem na wiernych. Żegnał się również typowym gestem – wai.
Po
mszy pojechaliśmy na weekend market, który, jak sugeruje nazwa, otwarty jest w
sobotę i niedzielę. Przeszliśmy się po nim i zrobiliśmy zakupy. Gdy byliśmy już
zmęczeni chodzeniem po bazarze, wróciliśmy do hotelu i poszliśmy na obiad.
Niestety byliśmy trochę zawiedzeni. Ceny były wygórowane. Jadłam sa –tay i
piłam smoothie z mango i wszystko mi bardzo smakowało. Jednak nadal uważam, że
za dużo kosztowało. Mama jadła smażony ryż z warzywami i kurczakiem. Również
smakowało. Ciekawie zaczyna się przy potrawie taty. Zamówiona została wołowina
z makaronem i sosem. Tata dostał za to niedogotowane mięso z niedogotowanymi
warzywami (marchewka, brokuł, kalafior) a na wszystkim położne było surowe
żółtko jajka. Niestety nie dało się tego zjeść.
Podsumowując ten obiad nie był udany. Zapłaciliśmy 1000 batów (około 130 zł) a
nie najedliśmy się. Dlatego właśnie postanowiliśmy się przejść po mieście i coś
przekąsić. Po drodze zrobiliśmy też zakupy. Do hotelu wróciliśmy około
dziewiętnastej.
Rodzice na stacji Assok kolejki BTM
Książka z pieśniami religijnymi po angielsku, które były śpiewane podczas mszy
Wnętrze kościoła Zbawiciela podczas mszy
Zbieranie ofiary w Tajlandii
Ołtarz w kościele Zbawiciela
Droga krzyżowa (na zdjęciu druga połowa)
Kościół z zewnątrz
Kokos na Weekend Market - najlepszy na orzeźwienie
Weekend Market
Weekend Market
Weekend Market
Napoje, które piliśmy
Moja kolacja - Sa taye
Obiad Taty
Oto co Tata zrobił z obiadu :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz